wtorek, 30 sierpnia 2011

Restauracje i kuchnia w Krakowie


Autorem artykułu jest rmpl wk


W Krakowie pieczołowicie chroniona jest tradycja. Eksponowane są zabytki kultury i sztuki, pielęgnowana jest tradycja zachowań i obyczajów. Szczególnie szanowana jest też tradycja kulinarna. Doskonała polska kuchnia, wzbogacana smakami z różnych krajów, stanowi ciekawą ofertę krakowskich restauracjji

Kraków słynie nie tylko z pięknych zabytków, ale także z doskonałej kuchni, zarówno tej domowej jak i tej, którą serwują krakowskie restauracje. W wielu uznanych, międzynarodowych przewodnikach turystycznych sekcja Restauracje Kraków Kraków Sukiennice - photo by Michal Ksiazek zawiera obszerną listę rekomendowanych lokali i  zachwala serwowaną w nich tradycyjną kuchnię krakowską. To w Krakowie przecież, z wielką troskliwością kultywowana jest tradycja w sferze kultury i obyczaju, a zatem i w sferze kulinarnej. Pieczołowicie przechowywane są w krakowskich domach stare przepisy prababci na tradycyjne polskie potrawy, takie jak choćby maczanka po krakowsku, czy słynna kaczka z kaszą i grzybami. Potrawy kuchni krakowskiej wzbogacane są często smakami kuchni z czasów austriackiego imperium, obdarzanego w Krakowie ogromnym sentymentem. W dzisiejszej kuchni krakowskiej obecne są wpływy kuchni galicyjskiej, kształtującej się na przełomie XVIII i XIX wieku w regionach zaboru austriackiego, tworzących niegdyś prowincję zwaną potocznie Galicją, na którą składały się  południowa Małopolska, Ruś Czerwona i zachodnia część Podola. Do kuchni polskiej przedostały się zwyczaje kulinarne narodów zamieszkujących te regiony. Są więc w kuchni krakowskiej zauważalne wpływy nie tylko kuchni austriackiej, ale też węgierskiej, czeskiej, słowackiej, wołoskiej (bundz, oscypek, bryndza), żydowskiej i niemieckiej.

Oczywiście, najbardziej wyraźne są wpływy kuchni austriackiej, głównie wiedeńskiej. Powszechna jest zatem obecność kminku w wielu różnych potrawach, w zupach (słynna kiedyś, a dziś już rzadko spotykana zupa kminkowa), sosach, potrawach mięsnych, no i oczywiście we wspaniałym krakowskim pieczywie. Kuchni austriackiej zawdzięczamy jajka po wiedeńsku podawane na krakowskie śniadanie, oraz takie wspaniałości jak salceson wieprzowy na zimno z sosem musztardowo - kminkowym, sznycel wiedeński no i przede wszystkim słodkości rodem z Wiednia - słynny tort Sachera (tort czekoladowy przekładany marmoladą morelową), sernik wiedeński, pischinger (wafle przekładane masą kakaową), czy strudel jabłkowy.

Siłą rzeczy ta wspaniała tradycja kulinarna przenosi się z kuchni domowej do kuchni krakowskich restauracji. Nic więc dziwnego, że słowa restauracje Kraków wywołują przyjemne emocje. Kojarzą się z doskonałą jakością potraw, miłą, kameralną atmosferą i elegancką obsługą.

Tradycyjna kuchnia polska wzbogacana elementami kuchni innych narodów świata stanowi ciekawą ofertę krakowskiej gastronomii. Mocno zaznaczają swoją obecność w Krakowie restauracje włoskie, francuskie, żydowskie,  greckie, węgierskie, azjatyckie i mnóstwo innych. Są też obecne tak egzotyczne dla Polaków kuchnie jak gruzińska, indyjska, kurdyjska, czy brazylijska. Ciekawą ofertą, cieszącą się coraz większą popularnością  jest kuchnia fusion, stanowiąca połączenie smaków oraz technik przyrządzania pochodzących z różnych kuchni świata.
 
Ale co najciekawsze, odwiedzający Kraków zagraniczni turyści najczęściej pytają, gdzie można zjeść barszczyk czerwony z uszkami, zupę grzybową, kaczkę po krakowsku lub słynną gęś po polsku. To dowód na to, że tradycyjna polska kuchnia zdobyła uznanie w świecie, a krakowskie restauracje prezentują wysoki kunszt, przyciągając gości z całego świata.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 2 sierpnia 2011

Polska. Lanckorona - małopolska oaza spokoju

Lanckorona jest jednym z najbardziej urokliwych miejsc Małopolski, prawdziwa oaza spokoju. O tutejszej niepowtarzalnej atmosferze decyduje unikatowa drewniana architektura miejska wspaniale wpisana w malowniczy krajobraz. 

 

Miejscowość, położona na południowym stoku Góry Lanckorońskiej (545 m n.p.m., zwana także Górą Zamkową), na pograniczu Beskidu Makowskiego i Pogórza Wielickiego, stanowi doskonałą bazę wypadową w okoliczne pasma. Łatwo stąd również wyruszyć na kalwaryjskie dróżki, do Wadowic oraz do Krakowa.

Historia Lanckorony

Początki Lanckorony sięgają przełomu XII i XIII w., kiedy na szczycie góry powstał mały gród strażniczy, a u jego stóp niewielka osada. W 1. poł. XIV w. Kazimierz Wielki zamienił gródek w murowany zamek otoczony fosą, a na zboczu góry rozpoczęto budowę kościoła. Nazwę Lanckorona - wywodzącą się z języka niemieckiego od słów land (kraj, okolica) i krone (korona), czyli „korona kraju” - odnotowano po raz pierwszy w 1359 r. Kilka lat później (1366) Kazimierz Wielki potwierdził akt lokacyjny miasta, ustanawiając cotygodniowe targi w czwartki.

Od 1410 r. Lanckorona, chętnie odwiedzana przez monarchów, stała się siedzibą starostwa niegrodowego liczącego 16 wsi. Pierwszym starostą został Zbigniew z Brzezia koło Staniątek, herbu Zadora. Ród ten dzierżył starostwo do 1512 r. W latach 80. XV w. wnuk Zbigniewa, Stanisław, zaczął używać nazwiska Lanckoroński. Kolejnymi tenutariuszami byli m.in.: Wolscy, Zebrzydowscy, Czartoryscy, Słuszka, Myszkowscy i Wielopolscy. W 1537 r., kiedy miasto doskonale prosperowało, na prośbę dzierżawcy, Mikołaja Wolskiego Zygmunt I Stary przeniósł cotygodniowe targi z czwartku na niedzielę oraz ustanowił dwa jarmarki - z okazji świąt św. Jana Chrzciciela (VI) i św. Bartłomieja (VIII).

W 2. poł. XVI w., wskutek konfliktu o dobra lanckorońskie między Barbarą Wolską a Albertem Łaskim, zamek ucierpiał po raz pierwszy. Stefan Batory, aby wspomóc podupadłe starostwo, nadał mu w 1581 r. dodatkowe przywileje, m.in. zwolnienie z opłat celnych. Rozwój Lanckorony przerwały wojny polsko-szwedzkie. W 1655 r. Szwedzi nie tylko zdobyli zamek, ale i zniszczyli miasto. Warownię wkrótce udało się odbić, straty w zabudowie były jednak tak duże, że mieszkańcy masowo migrowali do innych ośrodków. Całkowitemu upadkowi miasta zapobiegły przywileje nadane przez króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669), m.in. pozwolenie na organizację trzech kolejnych jarmarków w roku. Cóż z tego. Ówcześni starostowie wsławili się przede wszystkim pazernością i bezwzględnością w stosunku do włościan. W latach 1670 i 1699 doszło nawet do wystąpień chłopskich. Nie przyniosły one jednak poprawy warunków życia.

Zła passa trwała w kolejnym stuleciu. Pożar z 1717 r. strawił blisko 80% zabudowy miasta. Pół wieku później Lanckorona i okolice stały się areną działań konfederatów barskich. W starciach zbrojnych w latach 1768-72 uczestniczyli m.in. Maurycy Beniowski i Kazimierz Pułaski. W tym czasie umocniono zamek, a wokół Góry Lanckorońskiej pojawiły się ziemne i drewniane fortyfikacje. Największa i najbardziej krwawa bitwa rozegrała się pod miastem 23 maja 1771 r. i zakończyła całkowitym rozbiciem oddziałów konfederatów. Poległych pochowano na wzgórzu, które od tej pory zwane jest Groby.

Po klęsce wojsk konfederackich starostwo, podobnie jak reszta ziem południowej Polski, znalazło się pod zwierzchnictwem Austrii. W 1810 r. Lanckoronę włączono do powiatu wadowickiego i powoli zepchnięto do roli prowincjonalnego miasteczka. Opuszczony zamek niszczał, by w połowie XIX w. zostać rozebranym (z pozyskanego budulca postawiono m.in. mieszczańskie domostwa). Dzieła upadku miasta dopełnił pożar z 1868 r.

Lepsze czasy dla Lanckorony przyszły po I wojnie światowej. Na początku lat 20. powstały stylowe pensjonaty, nastrojowe wille, baseny kąpielowe oraz korty tenisowe. Wokół góry wytyczono ścieżki spacerowe. Do Lanckorony, która utraciła prawa miejskie w 1933 r., zaczęły ściągać tłumy turystów. Miejsce stało się modnym letniskiem, chętnie odwiedzanym przez wczasowiczów z Krakowa. Po raz kolejny wpisało się też do historii. W 1923 r. w Warszawie zawarto pakt lanckoroński - porozumienie polityczne między Polskim Stronnictwem Ludowym "Piast", Polskim Stronnictwem Chrześcijańskiej Demokracji a Związkiem Ludowo-Narodowym. W jego wyniku powstał rząd Wincentego Witosa. Porozumienie to przygotowano w majątku senatora Ludwika Hammerlinga, ówczesnego właściciela dużej części Lanckorony i pobliskich Brodów.

Urok letniska docenili też niemieccy okupanci. Utworzyli tu nowoczesny kurort wojskowy, dzięki czemu miejscowość przetrwała II wojnę światową bez zniszczeń. Po wyzwoleniu Lanckoronę włączono do gminy Kalwaria Zebrzydowska. 10 lat później została siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej, zarządzającej wsiami Skawinki i Jastrzębia. W 1956 r. ukończono elektryfikację domów, otwarto także ośrodek zdrowia. Wkrótce potem uruchomiono stałe połączenie autobusowe z Krakowem.

W latach 60. Lanckorona triumfalnie powróciła na listę najmodniejszych miejsc w Polsce. Znów zaczęli ściągać tu turyści. Zjeżdżała również bohema artystyczna Krakowa: malarze, reżyserzy, aktorzy, muzycy. Zwabieni niepowtarzalną lanckorońską atmosferą spędzali tu weekendy, urlopy, wakacje. Niektórzy zostawali na dłużej. Za swoje magiczne miejsce uznali ją także artyści związani z krakowską Piwnicą pod Baranami.

Lista osobistości, które uległy urokowi Lanckorony jest imponująca. Niejednokrotnie gościli tu m.in.: Piotr Skrzynecki, Andrzej Wajda, Krystyna Zachwatowicz, Jerzy Radziwiłłowicz, Marian Kociniak, Adam Hanuszkiewicz, Zofia Kucówna, Marek Walczewski, Wojciech Pszoniak, Danuta Rinn i Marek Grechuta. Malowniczą okolicę wykorzystuje się także na plenery malarskie i fotograficzne. Większość przybyłych zgodnie twierdzi, że w miasteczku wciąż można odnaleźć tak rzadko spotykaną, pełną spokoju i życzliwości, atmosferę dwudziestolecia międzywojennego.

Zwiedzanie Lanckorony

Serce Lanckorony to obszerny pochyły Rynek, wokół którego wznoszą się zabytkowe XIX-wieczne drewniane domy. Charakterystyczne strome dachy mają wysunięte okapy. Szerokie bramy wjazdowe prowadziły niegdyś do położonych w głębi działki zabudowań gospodarczych i musiały być na tyle obszerne, by zmieściły się w nich wozy z sianem. Wąskie przejścia między domami, zwane "miedzuchami", osłaniają wystające okapy sąsiadujących ze sobą domów. Pod domami zwykle znajdowały się kamienne piwnice. Wejścia do nich były nietypowo umiejscawiane na zewnątrz budynków. Wciąż można je zobaczyć na kamiennych chodnikach przy wschodniej i północnej pierzei Rynku.

Na rogu Rynku i ulicy Piłsudskiego (droga wylotowa w kierunku Krakowa) w jednej z niewielu chat, które ocalały po pożarze w 1868 r., mieści się Izba Muzealna im. Antoniego Krajewskiego. Muzeum, założone w 1967 r., prezentuje eksponaty związane z codziennym życiem mieszkańców, pochodzące głównie z początku XX w., oraz przedmioty odkryte w ruinach zamku. Warto zobaczyć makietę Rynku sprzed tragicznego pożaru i porównać dawną zabudowę placu z jego obecnym wyglądem. W tym samym budynku mieści się również Izba Pamięci Konfederacji Barskiej.

Rynek 133, tel.: +48 33 8763567, czynne: śr. 10.00-16.00, sb. 10.00-18.00, nd. 12.00-18.00; bilety: normalny 5 zł, ulgowy 3 zł, wraz z Izbą Pamięci Konfederacji Barskiej: normalny 4 zł, ulgowy 2,50 zł. Zwiedzanie poza harmonogramem na kontakt: 033 8763567, e-mail: gok_lanckorona@tlen.pl.

Na miejscu działa również Sklepik Produktów Lokalnych oferujący m.in. gustowne wyroby z ceramiki.

Tel.:+48 33 8763401, czynne: wt.-pt.10.00-18.00, sb. i nd.10.00-18.00.

Ulica św. Jana, wychodząca z górnej pierzei Rynku, prowadzi w stronę schodów wiodących do zabytkowego kościoła św. Jana Chrzciciela (ul. św. Jana 12). Pamięta on czasy Kazimierza Wielkiego. Świątynię zbudowano przed 1359 r., później jednak wielokrotnie ją przebudowywano (zwłaszcza w XVI w.), dlatego pierwotny styl gotycki widać jedynie w bryle budowli i jej rzucie. Kościół lokowany tradycyjnie na osi wschód-zachód ma wieloboczną apsydę zamykającą krótkie prezbiterium. Szersza prostokątna nawa jest nieco przesunięta w kierunku południowym. Na szczególną uwagę zasługują charakterystyczne wysokie, wąskie, półkoliście przesklepione okna z witrażami. Od północy do nawy głównej przylega kaplica różańcowa z barokowym ołtarzem i obrazem Matki Bożej Różańcowej. Wyposażenie kościoła pochodzi z okresu późnego renesansu i baroku. Ołtarz główny, z obrazem przedstawiającym chrzest Chrystusa, zachwyca wczesnobarokowym zdobnictwem, snycerką i rzeźbami. W ołtarzach bocznych umieszczono XVIII- i XIX-wieczne obrazy przedstawiające św. Annę Samotrzeć i św. Sebastiana oraz scenę Ukrzyżowania. Cenne obrazy (XVII i XVIII w.) zdobią też ściany świątyni. Najstarszy dzwon kościelny pochodzi z XVI stulecia.

Po zachodniej stronie kościoła warto zobaczyć zespół plebański - najlepiej widać go z drogi za kościołem prowadzącej na Górę Lanckorońską. Kompleks powstał już w średniowieczu. W jego skład wchodziły budynki plebanii, spichlerza, stodoły (jej podpalenie rozpoczęło tragiczny pożar Lanckorony w 1868 r.), drewutni oraz staw.

Idąc ulicą św. Jana, mijamy willę Pod Zamkiem i wchodzimy między drzewa. Leśna droga prowadzi na polanę przy ruinach zamku. Warownia zbudowana przed 1359 r. była w kolejnych stuleciach rozbudowywana przez tenutariuszy ziem lanckorońskich. Początkowo miała jedną murowaną wieżę, później dobudowano dwie pozostałe. Zamek otoczony fosą i wyposażony w most zwodzony składał się z dziedzińca, kaplicy oraz pomieszczeń gospodarskich i komnat mieszkalnych. Niestety, do naszych czasów niewiele zachowało się z pierwotnej budowli. Za dawną fosą widać fragmenty baszt wschodniej i zachodniej połączonych od południa resztką muru. Pozostałości baszt wraz z fundamentami budynków mieszkalnych wyznaczają obrys dziedzińca. W jednej z wież można obejrzeć (przez kraty) komnatę częściowo odrestaurowaną przez Towarzystwo Przyjaciół Lanckorony w latach 1962-65. Według podań, pod zamkiem istniała sieć podziemnych korytarzy. Wejście do nich prowadziło przez studnię w kuchni zamkowej. Podobno istnieją też tajemne przejścia łączące zamek z lanckorońskim Rynkiem i kalwaryjskim klasztorem.

Zamek był jednym z głównych punktów oporu konfederatów barskich. Po ich klęsce i pierwszym rozbiorze Polski zajęli go Austriacy, zmieniając warownię w więzienie i koszary. Na przełomie XVIII i XIX w. wskutek dzikiej rozbiórki popadł w ruinę. W 1999 r. pozostałości zamku wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO jako część Kalwarii - krajobrazowego zespołu manierystycznego parku pielgrzymkowego.

Na szczycie, blisko zamku, znajdują się dwa punkty widokowe. Roztaczają się stąd urzekające widoki. Przy ogrodzeniu ruin od strony zachodniej widać panoramę Kalwarii Zebrzydowskiej, klasztor, dróżki kalwaryjskie oraz pasmo Leskowca. Drugi punkt, od strony wschodniej, pozwala podziwiać wieś Jastrzębia, Sułkowice, klasztor na Bielanach, Mogilany, Skawinę, a w dali pasma Beskidu.

Z Rynku warto przejść się - ulicą Kazimierza Wielkiego lub Krakowską - do założonego w XVII w. cmentarza parafialnego. Szczególnie atrakcyjnie wygląda ulica Kazimierza Wielkiego, przy której stoją stare drewniane domy. Na cmentarzu wśród wielu współczesnych nagrobków można natknąć się na stare dzieła kamieniarskie, epitafia oraz żeliwne krzyże z XIX i początku XX w. Środek nekropolii zajmuje obszerny murowany neogotycki kościół Świętego Krzyża (kaplica cmentarna). Wzniesiono go w 1881 r. (z kamieni pochodzących z ruin zamku) na miejscu starej drewnianej kaplicy wzmiankowanej już w XVI stuleciu. Wewnątrz na ścianie, w drewnianej obudowie, wisi krzyż z drzewa cisowego, z którym wiąże się legenda o powstaniu kościoła. Ponoć pod cisem rozgałęzionym na kształt krzyża zrozpaczonej piastunce objawił się starzec, mówiąc, że dziecko, które przez jej nieuwagę wypadło z zamkowego okna, cudem przeżyło. Po tym zdarzeniu miejsce otoczono szczególną czcią, a z kawałka cisa zrobiono krzyż i umieszczono go w kaplicy.

Wyposażenie kościoła jest utrzymane w stylu wczesnobarokowym i rokokowym. Obraz w ołtarzu przedstawia Zdjęcie z krzyża, a jedną ze ścian zdobi wizerunek św. Antoniego Padewskiego w malowanej ramie z ok. 1700 r. Jest to kopia obrazu Franciszka Lekszyckiego z Kalwarii Zebrzydowskiej. We wnętrzu znajdują się także organy z dekoracją wczesnobarokową i rokokową oraz barokowy krucyfiks.

Za cmentarzem, przy drodze do Jastrzębi (ul. Konfederatów Barskich) stoi kamienna kapliczka Konfederatów Barskich. Wewnątrz umieszczono posąg Chrystusa upadającego pod krzyżem. Kapliczkę wzniesiono w 1910 r. w 500. rocznicę bitwy pod Grunwaldem, na miejscu wcześniejszej drewnianej, upamiętniającej wygraną potyczkę wojsk konfederackich z wojskami rosyjskimi (1 XI 1769). Poległych wówczas Polaków i Rosjan pochowano w miejscu, na którym dziś stoi kapliczka.

Źródło: Bezdroza

wtorek, 5 lipca 2011

Atrakcyjna Małopolska

Autorem artykułu jest Michał Serafin



Polska jest bardzo atrakcyjnym turytycznie krajem. Dlaczego więc wielu naszych rodaków woli spędzać czas poza granicami naszego kraju? Być może ma na to wpływ świadomość, a raczej jej brak.

Polacy często nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele ciekawych miejsc można spotkać w naszym kraju. Poniżej postaram się opisać kilka ciekawych kurortów górskich, które z pewnością warto zwiedzić podczas pobytu na południu Polski.

Zakopane.

Stolica polskich Tatr. Chyba każdy ,kto choć raz był w polskich górach zwiedził to miejsce. Z pewnością jest ono magiczne. Przyciąga miliony turystów zarówno  okresie letnim, jak również zimowym. Krupówki praktycznie zawsze są pełne od turystów.
Co roku w Zakopanem odbyw sie konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zawody te uważane są za jedne z najlepszych zarówno dla kibiców, jak i dla samych skoczków.
Ciekawym miejscem, tym razem bardziej naturalnym, z pewnocią jest Morskie Oko. Jest to jezioro w Tatrach, które znajduje się na wysokości 1395 m.n.p.m.!

zakopane

Kraków

Kraków - miejsce szczególne dla każdego Polaka. Jest to jedno z największych polskich miast i stolica życia kulturalnego naszego kraju. Znajdują się tu liczne zabytki, które ciesza się ogromnym zainteresowaniem wśród turystów. Zaliczyć do nich można m.in.:
- Wawel - długoletnią siedzibę władców Polski,
- Muzeum Czartoryskich - z wspaniałym dziełem Leonarda da Vinci "Dama z gronostajem",
- Sukiennice,
- Kosciół Mariacki,
- Kopiec Kościuszki,



Oświęcim

Miasto, które zapewne nikmu dobrze się nie kojarza. Obóz koncetracyjny to jednak mimo wszystko bardzo ważny element dla światowej historii. Okropność II wojny światowej bardzo dobrze ukazana jest za murami słynnego obozu pracy Auschwitz - Birkenau. Z pewnością warto zwiedzić to miejsce.


Muszyna

Miejscowość najmniej znana spośród powyższych. W swoim artykule postanowiłem opisać jednak to miejsce z swojego osobistego sentumentu. Bardzo często zdarza mi się spędzać w tej miejscowości wczasy. Jest to dla mnie osobiście jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Hotel w Muszynie, z którego usług korzystam pozwala mi na całkowity relaks w wprost cudownym miejscu.
Jest to również idealne miejsce dla osób kochających sporty zimowe, bowiem znajduje się tam wysokiej jakości stok narciarski.


Oczywiście wymienione przeze mnie powyżej miejsca, to tylko nieliczne atrakcje, które można spotkać na południu kraju. Atrakcje w Małopolsce są na prawde wspaniałe. Warto spędzać każdy wolny czas w tych miejscach.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 4 lipca 2011

Spacer po dawnym mieście KAZIMIERZ

Autorem artykułu jest Beata Ostrowska



Zanim rozpoczniemy zwiedzanie tej bardzo interesującej dzielnicy Krakowa, należy opowiedzieć o jego najdawniejszych dziejach.
W Średniowieczu na terenach Kazimierza znajdowało się kilka luźnych osad będących własnością rycerską i kościelną.

27-go lutego 1335 roku król Kazimierz Wielki założył na tych gruntach i powołał do życia nowe miasto nazwane jego imieniem - KAZIMIERZ. Kazimierz otoczono odrębnymi fortyfikacjami i zbudowano siedem bram, a król przydzielił miastu hojne przywileje jak wodociąg z pobliskich Krzemionek, kanalizację, własne Bractwo Kurkowe. Kazimierz jest również najstarszą siedzibą społeczności żydowskiej w Polsce. Miasto posiadało własny rynek – obecny Plac Wolnica, z którego rozpoczniemy nasz spacer. Rynek ten niewiele ustępował krakowskiemu, a obecnie zachowała się  tylko jego część. Rząd kramów na środku tego rynku przypominał Sukiennice. Na początku XV wieku stanął na nim ratusz, gdzie obecnie znajduje się siedziba Muzeum Etnograficznego, do którego właśnie się udajemy.

Muzeum Etnograficzne

W Muzeum Etnograficznym obejrzymy modele budownictwa ludowego, dawne izby mieszkalne z  krakowskich i podhalańskich wsi,  wspaniałe stroje ludowe, zapoznamy się ze zwyczajami i obrzędami,  przedmiotami codziennego użytku, meblami itp. Dowiemy się jak w dawnych czasach uprawiano rolę, hodowano bydło, uprawiano łowiectwo i pasterstwo. Zobaczymy również okazałą kolekcję instrumentów ludowych. Oprócz polskich eksponatów w muzeum znajdują się także dary od polskich podróżników przywiezionych z Azji, Ameryki Południowej, Afryki – są to głównie maski, rzeźby i stroje.

Kościół Św. Katarzyny

Opuszczając dawny ratusz i Plac Wolnica kierujemy się do kościoła Św. Katarzyny przy ul. Skałecznej. Jest to kościół ufundowany dla zakonu Augustianów przez Kazimierza Wielkiego w roku 1363, który na Kazimierzu „…zapragnął wznieść świątynię wspanialszą od świątyń krakowskich”. Wielka trzynawowa budowla została uznana za zabytek najwyższej klasy i jest typowym przykładem gotyckiej architektury sakralnej w Krakowie. Do kościoła wchodzimy przez piękną, ozdobną, gotycką kruchtę, którą dobudowano w XV wieku, a na którą należy zwrócić szczególną uwagę. Nad portalem kruchty widnieje rzeźba Madonny z początku XVI wieku.  We wnętrzu świątyni, w prawej nawie znajduje się renesansowy nagrobek Spytka Jordana – kasztelana krakowskiego. Na ścianach kościoła widnieją olejne płótna z życia Św. Augusta, pochodzące z XVII wieku. Kościelny ołtarz  o trzech kondygnacjach powstał również w epoce Baroku. Południową nawę zamyka gotycka kaplica zwana Węgierską, której sklepienie nietypowo wspiera się tylko na jednym filarze. Kaplica nie jest udostępniona do zwiedzania, jest miejscem wydzielonym do modlitwy tylko dla sióstr Augustianek, co ciekawe jest ona  połączona krytym przejściem nad ulicą Skałeczną ze znajdującym się po drugiej stronie klasztorem. Wychodząc z kościoła natkniemy się na fragment  muru obronnego z XIV , który teraz otacza ogród przyklasztorny, a kiedyś był murem obronnym dla dawnego miasta Kazimierz.

 

---

Planujesz wycieczkę po dawnej stolicy Polski, sprawdź długoterminową pogodę dla Krakowa.

eMeteo.pl

B. Ostrowska


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl